Aktualności

LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017: Serbia - Belgia 3:2, mecz o 3. miejsce

Serbia – Belgia 3:2 (25:17, 22:25, 19:25, 25:22, 15:12)

Nadszedł czas na ostateczne rozstrzygnięcia podczas LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017. W spotkaniu o trzecie miejsce w krakowskiej TAURON Arenie Serbia pokonała Niemcy. Poprzednio ten zespół stał na podium ME w 2013 roku, kiedy zdobył brązowy medal. Dzień wcześniej Serbowie zostali pokonani w dramatycznym boju przez Niemców, a Belgowie dosłownie zmieceni przez Rosję.

Obie drużyny liczyły na możliwość rehabilitacji po tak bolesnej utracie szans na grę o złoto. Początek meczu należał do Serbów, którzy szybko wyszli na prowadzenie 4:1. Oba zespoły dwoiły się i troiły, a łatwych wymian nie było dużo. Po asie Nemanji Petricia jego drużyna wygrywała już 7:2, ale już chwilę później zaciekła obrona i konsekwentna gra wyblokiem Belgów pozwoliła im zbliżyć się na 6:8. Serbska konsekwencja i siła ognia przyniosła jednak spodziewane rezultaty, a niedługo później kolejny blok wyprowadził ich na bezpieczne 17:9. Kolejna skuteczna akcja Dražena Luburicia dała im pierwszą piłkę setową (24:17), którą bezwzględnie wykorzystał Marko Podraščanin.

Drugą partię Serbowie znów zaczęli od pokazania, że są w stanie grać na poziomie nieosiągalnym dla Belgów – ich przeciwnicy musieli ciężko okupić każdy zdobyty punkt i ledwo co byli w stanie utrzymać narzucone im tempo. Od stanu 7:3 zawodnicy Nikoli Grbicia stanęli jednak w miejscu, a Gert Van Walle ukończył pogoń wywalczeniem remisu po 7. Gdy Sam Deroo obił potrójny blok, Belgia była już na prowadzeniu (10:9), a dalszy przebieg seta to zdecydowanie bardziej wyrównany okres z niewielkimi oznakami ożywienia Serbów. Nie byli oni jednak zdolni utrzymać wystarczającej regularności, a od kiedy Van Walle dał Belgii wynik 18:16, nic nie wskazywało, aby Serbia mogła wrócić do walki i zwyciężyć w tej odsłonie spotkania. Seta zakończyła krótka wykończona przez Simona Van De Voorde.

To nie był wcale koniec serbskich męczarni, a gra blokiem dała Belgom już 8:4 na pierwszej przerwie technicznej. Potem nie było wcale lepiej, a Belgowie, złapawszy swój rytm w drugim secie, wyszli na 12:7 po efektownym gwoździu Deroo. Na parkiecie zameldował się kapitan reprezentacji Serbii Dragan Stanković, a gra jego drużyny nieco się poprawiła, ale wciąż to zespół Vitala Heynena silną ręką dzierżył prowadzenie, a słabe serbskie przyjęcie zostało wykorzystane przez Van Walle, który kończąc atak z prawego skrzydła wywindował wynik na 21:15. Choć Luburić próbował dodać trochę animuszu swoim kolegom i zmniejszył stratę do czterech oczek (18:22), to Deroo zamknął partię do 19 obijając potrójny blok.

Czwarta odsłona meczu to szybka przewaga Belgów (4:1), ale także równie szybka seria punktowa Serbów, których Stanković wyprowadził po raz pierwszy od dawna na jednopunktowe prowadzenie (5:4), i którzy mieli już dwa oczka zapasu podczas pierwszej przerwy technicznej. Potem dołożyli kolejne punkty blokiem, a wynik wyniósł 11:7. Serbska gra na najwyższym poziomie nie trwała wprawdzie za długo, a as Kevina Klinkenberga wyrównał seta i było 14-14 – to był jak na razie tylko moment słabości, a Serbowie odpowiedzieli wygrywając trzy piłki z rzędu (17:14). Van Walle nie zraził się otrzymaniem potężnego ciosu w twarz, a jego kolejne ataki utrzymywały Belgów w grze. Przewaga Serbii nie dawała się jednak zredukować do zera, a autowy serwis Klinkenberga doprowadził Serbów do drugiego w ciągu dwóch dni tie-breaka (25:22).

Dodatkowa partia rozpoczęła się wyśmienicie dla Serbii, a po zdobyciu kolejnych punktów blokiem wysforowała się ona na 3:0. Chwilę później jednak swój atak przestrzelił Luburić (3:2), a potrójny blok na Luburiciu wyrównał stan seta. Potem zaś w grę Belgów wkradły się nerwy i Serbowie odskoczyli na 7:4. Wtedy Van De Voorde zdobył dwa ważne oczka, ale to Serbia miała dla siebie niewielką przewagę podczas zmiany stron (8:6). Uroš Kovačević zauważalnie się męczył, po przestrzelonym ataku został zaczapowany, ale Srećko Lisinac nie pozwalał Belgom doprowadzić do kolejnego remisu. Przy stanie 13:11 dla Serbii o czas poprosił trener Heynen, ale nie odwrócił od biegu wydarzeń, a skuteczny atak Kovačevicia dał jego drużynie brązowy medal.

Serbia: Uroš Kovačević, Nemanja Petrić, Nikola Jovović, Dražen Luburić, Marko Podraščanin, Srećko Lisinac, Nikola Rosić (L) – Milan Katić, Goran Škundrić, Aleksandar Atanasijević, Dragan Stanković, Aleksandar Okolić

Trener: Nikola Grbić

Belgia: Bram Van Den Dries, Sam Deroo, Pieter Verhees, Simon Van De Voorde, Mathias Valkiers, Tomas Rousseaux, Lowie Stuer (L) – Gert Van Waale, Jelle Ribbens (L), Francois Lecat, Ruben Van Hirtum, Stijn D’Hulst, Kevin Klinkenberg

Trener: Vital Heynen

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd